Magister farmacji
Sylwia Ziółkowska
Offline

Historia PESELu, który rządził i dzielił

Raz na jakiś czas przychodzi taki dzień, kiedy trzeba przekroczyć progi nieswojej apteki. Postawić się w roli petenta i stanąć potulnie po drugiej stronie lady. A więc zdarzyło się to i mnie. Choroba - bladość skóry, kaszel, dychawica, rzężenie w płucach, wodospad zamiast nosa, jednym słowem Armageddon. Koleżanka zaniemogła. Kierowana poczciwym odruchem serca, gdyż bidula sama w domu siedzi i nosa wyściubić nie ma jak, poszłam zrealizować jej receptę na Duomox. 

Recepta normalna, mieszcząca się w standardzie recepty refundowanej. Jedyna rzecz, która mogła zwrócić uwagę to pogrubione dwie pierwsze cyfry numeru PESEL, gdyż  długopis doktórki początkowo odmawiał współpracy. U mnie w aptece taka recepta przeszłaby bez problemu, pech chciał jednak, że od własnej apteki dzieliły mnie wówczas kilometry. Stanęłam więc posłusznie w ogonku, oczekując na swoją kolej do okienka. Apteka mała, jakaś rodzinna pewnie. Magister czy kierownik zamawia towar przez telefon, a mnie obsługuje starsza wiekiem technik farmacji. Najprawdopodobniej,  bo plakietek oko nie ujrzy. Ale nie przyszłam się przecież tu czepiać.

Pani technik kręci nosem. Coś jej się wyraźnie w mojej recepcie nie spodobało.  Widzę, że obraca w ręce receptę z coraz większym zniesmaczeniem. Zastanawiam się, co może być nie tak. Może chodzi o brak pieczątki lekarza? Recepta ma sam nadruk z imieniem i nazwiskiem, numerem PWZ i odręcznym podpisem. No,  ale jestem farmaceutką. Wiem, że jest to lege artis. I nagle, niczym nieoczekiwany cios, pada:

„Tu PESEL jest poprawiony. Będzie potrzebna pieczątka z podpisem lekarza”

Kurczę, tego się nie spodziewałam. Jest problem, ale innego rodzaju. Szybko wertuję ustawę w pamięci. No tak, PESEL przecież może poprawić farmaceuta. Uprzejmie informuję o tym panią technik i postanawiam się ujawnić, że też jestem farmaceutką. Wydaje się, że wywołałam chwilowy popłoch z drugiej strony (w ciągu kilku lat mojej pracy obsługiwałam wielu lekarzy, ale farmaceuty nie przypominam sobie żadnego; chyba, że byli incognito).Na ratunek zostaje wezwana pani magister bądź też kierownik.

„Niestety pani doktor będzie musiała postawić pieczątkę, bo to jest poprawka”

Upieram się, że dla mnie jest to pogrubienie, bo długopis nie pisał, a nie poprawka. No, ale co ja tam wiem. Trochę sfrustrowana przypominam, że jestem farmaceutką i u mnie w aptece nie robię takich problemów. Zwłaszcza, że mamy prawo wpisać poprawny lub uzupełnić niepełny numer PESEL na odwrocie. Przekonana o własnej racji czekałam na odpowiedź tuptając sobie już trochę nerwowo nóżką i tutaj właśnie doszliśmy do obrotu sprawy, którego kompletnie się nie spodziewałam. Interpretacja prawa ma jednak niejedno oblicze.

„Ale czy ten numer PESEL jest niepoprawny?”

„Nie, skądże, jest całkowicie prawidłowy”

„No widzi pani, a nam wolno poprawiać, lub dopisywać tylko nieprawidłowy numer PESEL. Prawidłowego-nie możemy poprawić”

Zatkało mnie, autentycznie. Już pal licho Duomox i umierającą koleżankę. Tutaj rozpoczął się spór ideologiczny. Starły się nagle dwa światy farmaceutyczne, gdzie oba były przeświadczone o własnej słuszności. Powiem szczerze, zszokowana ripostą przeciwniczki nie wiedziałam już co powiedzieć. Farmaceutka chyba poczuła świeżą krew, bo postanowiła mnie dobić na odchodne, gdy powoli się wycofywałam z przepraszającym uśmiechem.

-„Jako farmaceutka, dobrze pani wie, jak NFZ lubi karać za takie rzeczy”

-„No już nie bójmy się tak tego NFZ-u”

-„Jak dostanie pani 10 000 zł kary to inaczej będzie pani realizować takie recepty!!!”

Nie mam pojęcia, skąd ta miła dama wzięła ową astronomiczną kwotę. To jest cztery razy więcej niż kara marszałka Sejmu dla posła opozycji za przekroczenie wystąpienia na mównicy o kilka minut. Dwadzieścia pięć razy więcej, niż wynosi mandat za przekroczenie prędkości o 30 km na godzinę. Cóż  rzec. Dalsza dyskusja wydawała się stratą czasu dla obydwu stron . I nagle przypomniałam sobie o tych wszystkich pacjentach, których musiałam odesłać z powodu błędów formalnych. Co oni mogą zrobić wobec bezwględnego NFZ-u  skoro nawet ja, ze swoją znajomością prawa i jakimś tam doświadczeniem nic nie mogłam ugrać.

Ale już w połowie sporu było jasne i klarowne. Ani oni nie chcieli mojej recepty, ani ja już nie chciałam ich Duomoxu.

Poparli:

Aleksandra Wanat,
Wojciech Ziółkowski,
Agnieszka Skrzetuszewska,
Maria Magdalena Kowalczuk,
Aleksandra Rutkowska,

Zaloguj się