Magister farmacji
Łukasz Waligórski
Offline
Farmaceuta i dziennikarz. Redaktor naczelny magazyny MGR.FARM i autor tekstów dla magazynów Diabetyk, Zdrowie, Playboy... Członek Naczelnej Rady Aptekarskiej VII kadencji.

Z dziennika FARMACEUTY - Praktyka apteczna

Wykształcenie akademickie nijak ma się do pracy w aptece – to żadna tajemnica. Kończąc studia młody farmaceuta jest wyposażony w wiedzę, która jest zaledwie podstawą pozwalającą na wykonywanie tego zawodu. Cała reszta to praktyka apteczna.

Praca w aptece to nieustanne wyzwania. Stykamy się z zagadnieniami i problemami, których rozwiązania próżno szukać w akademickich podręcznikach. Nie przypominam sobie, żeby na studiach tłumaczono nam w jaki sposób prawidłowo zmierzyć dziecku temperaturę, uruchomić nebulizator czy odróżnić jęczmień od gradówki. Uczono nas wszystkiego co miało związek z lekami: farmakokinetyki, syntezy, wskazań, działania… To wiedza ciekawa i pozwalająca od podstaw zrozumieć istotę farmakoterapii – jej odpowiednie wykorzystane daje możliwość zaoferowania pacjentowi świadomej i kompetentnej usługi farmaceutycznej. Tyle że pacjenci przychodzą do nas z problemami daleko wykraczającymi poza wiedzę akademicką…

Praktyka apteczna to najlepsza szkoła dla każdego farmaceuty. Pytania pacjentów i ich oczekiwania zmuszają nas do ciągłego dokształcania się – bardziej niż ustawowy obowiązek zbierania punktów edukacyjnych. Farmaceuta musi być na tyle wszechstronny, żeby umieć pomóc pacjentowi w każdej sytuacji. Wykwalifikowany personel to w końcu najlepsza reklama dla apteki. Wszelkie wahania i niezdecydowanie sprawiają, że pacjent zaczyna powątpiewać w nasze umiejętności i wiedzę. Z drugiej strony nasze doświadczenie, elokwencja i skuteczność doradztwa sprawia, że pacjent nam ufa i poleca wszystkim swoim znajomym. Tego typu reklama szeptana to najlepsza rekomendacja jaką może sobie farmaceuta wymarzyć.

Po ukończeniu studiów i zamknięciu ostatniej książki na 5 roku farmacji źródłem naszej wiedzy staje się praktyka apteczna. Od czasu do czasu wraca się do podręczników akademickich by przypomnieć sobie pewne zagadnienia, jednak zdecydowanie więcej dowiadujemy się w samej aptece. Źródłem wiedzy są między innymi bardziej doświadczeni koledzy z pracy. Czasem podsłuchujemy ich kiedy rozmawiają z pacjentami, dowiadujemy nagle nowych rozwiązań problemów medycznych, o których do tej pory nie mieliśmy pojęcia: piekący ból nogi, blizny potrądzikowe, prześwietlone oczy, pleśniawki na języku. Farmaceuci zmieniając miejsca pracy krzewią między sobą pewien rodzaj wiedzy, który trudno posądzać o akademickie pochodzenie. Niektóre z metod leczenia nie mają swojego wytłumaczenia, a mimo to okazują się skuteczne (jak chociażby jęczmień pocierany złotą obrączką). Niektóre porady wynosimy z domu pamiętając to co mówiła nam mama lub babcia. Nawet sami pacjenci ochoczo dzielą się z nami swoją wiedzą, doświadczeniem i nietypowymi metodami terapii. Oczywiście każdy z nas czyta również prasę fachową szukając w niej wiedzy, która pozwoli być przygotowanym nam każde nietypowe pytanie pacjenta. Ostatnio coraz częściej pomaga w tym też Farmacja.net ;)

Praktyka apteczna jest okazją do budowania swojego doświadczenia i wiedzy, która może pochodzić z najróżniejszych źródeł. Czasami jest ona bardziej wiarygodna, czasami mniej, a niekiedy wręcz niebezpieczna - niektóre "babcine" rady jeżą włos na głowie. Dlatego mMając zawsze z tyłu głowy sentencję „primum non nocere”, powinniśmy być świadomi naszej siły doradczej i konieczności zapewnienia najwyższej jakości usługi farmaceutycznej. Wymaga tego od nas charakter naszego zawodu – zawodu zaufania publicznego. I tutaj powinien odzywać się w nas farmaceuta z akademickim wykształceniem, który potrafi oddzielić ziarna od plew. Nasze logiczne i analityczne spojrzenie na problem pacjenta i wszystkie dostępne metody jego rozwiązania powinno być dominujące.

Jesteśmy ekspertami w określonej dziedzinie, od których oczekuje się fachowej porady – przefiltrowanej przez wiarygodność akademickiego wykształcenia i doświadczenie życiowe.

Zaloguj się