Magister farmacji
Łukasz Waligórski
Offline
Farmaceuta i dziennikarz. Redaktor naczelny magazyny MGR.FARM i autor tekstów dla magazynów Diabetyk, Zdrowie, Playboy... Członek Naczelnej Rady Aptekarskiej VII kadencji.

Z dziennika FARMACEUTY - Pozory

Żyjemy w świecie pozorów. Nic co wiemy i widzimy, w rzeczywistości nie jest takim, jak nam się wydaje. To dlatego, że nigdy nie jesteśmy w stanie dostrzec wszystkiego – pełnego kontekstu, całej prawdy. Widzimy to co chcemy widzieć lub co podsuwają nam inni. Ulegamy manipulacji, której autorem jest często nasz własny umysł. Dlaczego? Bo tak jest prościej…

Głęboki wstęp? Możliwe… W zasadzie to jedynie próba dostrzeżenia uniwersalnych mechanizmów, które kierują naszym życiem i postępowaniem. Mechanizmów, które wpływają na postrzeganie przez nas rzeczywistości i nasze relacje z innymi ludźmi. Mechanizmów upraszczających komunikaty, których jesteśmy zarówno odbiorcami, jak i nadawcami. Metabolizujących i podsuwających nam gotowe odpowiedzi. A wszystko za sprawą podświadomości, która kieruje naszą percepcją i uniemożliwia obiektywne postrzeganie rzeczywistości…

Zabrzmiało trochę filozoficznie, prawda? Tak już mam, że proste rzeczy i błahe wydarzenia skłaniają mnie do głębszych przemyśleń i odnajdywania w nich drugiego dna. Do powyższych wniosków doprowadziły mnie obserwacje zachowania mojego i moich koleżanek w aptece. A dokładnie relacje nawiązywane z pacjentami – zarówno tymi stałymi, jak i widzianymi po raz pierwszy. W zasadzie całe to moje przemyślenia na ten temat można by zawrzeć w jednym zdaniu: „Pozory mylą”. Tyle, że mnie takie podsumowanie nie satysfakcjonuje. Bo czymże są owe „pozory”? Dlaczego wprowadzają nas w błąd i czy naprawdę to robią?

Sprawa dotyczy oczywiście naszego postrzegania pacjentów. Pierwszego wrażenia, które wpływa na naszą dalszą relację z osobą, która podchodzi do nas w aptece. To coś, co dzieje się w naszej podświadomości i nad czym nie mamy kontroli. Nasz mózg analizując komunikaty, jakie wysyła drugi człowiek (werbalne i niewerbalne), podsuwa nam gotową odpowiedź dotyczącą tego, kim jest nasz pacjent. Oczywiście nie jest to odpowiedź w stylu „prawnik”, „lekarz”, „matka” – nic równie banalnego. Nasz mózg przekazuje nam sygnał, który my odbieramy jako… intuicję. A więc trudne do opisania i udowodnienia uczucie, które pozwala nam klasyfikować i zaszufladkować drugiego człowieka. Uczucie, które sprawia, że rozwijamy naszą profesjonalną relację z pacjentem w taki, a nie inny sposób – chłodno, empatycznie, luźno, delikatnie, jowialnie…

Zadziwiające jest to, jak nasza podświadomość potrafi błyskawicznie ocenić drugiego człowieka. Patrząc na niego i rozmawiając z nim, odbieramy komunikaty, które świadomie lub nieświadomie do nas wysyła. Jakie to są komunikaty? Ile ich jest? Czy to są właśnie te „pozory”, które potrafią nas zmylić? Na pewno wielu z nich jesteśmy nieświadomi. Nasz mózg je analizuje, jednak nie zaprząta nimi naszej świadomości. Zapach, kolor butów, pewność kroku, ton głosu, akcent… rozmawiając z pacjentem nie zastanawiamy się nad takimi rzeczami. A mimo to, nasz umysł je rejestruje, analizuje i podsuwa nam sygnał na temat pacjenta w formie intuicji. Intuicji, która wpływa na sposób w jaki traktujemy nowopoznaną osobę.

Oczywiście zdarza się, że nasz mózg się myli. W końcu nie do wszystkich informacji ma dostęp. W rezultacie czasami popełniamy gafy – podchodzimy do pacjenta, w sposób niewłaściwy i pozbawiony empatii. Mówimy wtedy, że „pozory mylą”. Jednak tak po prawdzie, to właśnie na nich zbudowana jest każda nasza opinia i ocena. „Pozorami” można bowiem nazwać każdy niekompletny zbiór informacji, którzy przez nasz umysł jest przekształcany na emocje (bo tym właśnie jest intuicja i empatia).

Tyle teorii, a jak to wygląda w praktyce? Przychodzi do apteki chwiejnym krokiem i o lasce starsza kobieta, przeciętnie ubrana i wyglądająca na ubogą. Coś nam podpowiada, że ciężko jej w życiu i należy z nią rozmawiać pocieszająco i życzliwie. Tak też robimy… a tymczasem z ust staruszki zaczynają się sączyć oskarżenia, utyskiwania i przekleństwa. Więdną nam uszy. Okazuje się, że jej wygląd zupełnie nie licuje z charakterem, a nasza pierwotna ocena okazała się błędna. „Pozory mylą” – myślimy sobie. Nie wszystkie przypadki są jednak tak oczywiste. Często o własnej pomyłce dowiadujemy się dopiero po jakimś czasie – kiedy pacjent zaczyna przychodzić do nas częściej i lepiej go poznajemy.

A co jeśli po pozorach oceniamy całą naszą rzeczywistość? Mam tutaj na myśli przede wszystkim kwestie budzące najwięcej emocji i kontrowersji – wydarzenia polityczne. Czy aby na pewno posiadamy pełen zestaw informacji, aby w pełni odpowiedzialnie i obiektywnie ocenić sytuację? Oczywiście, że nie. Nie dość, że docierające do nas informacje są wielokrotnie zniekształcane i ograniczane przez manipulujące nimi media, to dodatkowo nasze umysły – przez pryzmat własnych doświadczeń i upodobań – filtrują dane, uniemożliwiając ich obiektywną ocenę. W rezultacie wszystko co wiemy, to tylko pozory. Czy warto więc w ich imię rozdzierać szaty?

Zaloguj się