Magister farmacji
Łukasz Waligórski
Offline
Farmaceuta i dziennikarz. Redaktor naczelny magazyny MGR.FARM i autor tekstów dla magazynów Diabetyk, Zdrowie, Playboy... Członek Naczelnej Rady Aptekarskiej VII kadencji.

Z dziennika FARMACEUTY - Jedność

Tego zdecydowanie nie było w planie. Ubiegłotygodniowy protest farmaceutów zamiast pokazać siłę i determinację naszego środowiska obnażył wszystkie jego słabe punkty. Brak jedności wśród aptekarzy sprawił, że zarówno Minister Zdrowia, Sejm jak i Senat nie potraktowali naszych racji poważnie.

Podziały w polskich aptekach widoczne są gołym okiem. Apteczna hierarchia wymusza podział pracowników na techników i magistrów, co często rodzi konflikty i wzajemne roszczenia. Coraz więcej emocji budzi też podział aptek na sieciowe i rodzinne. W końcu właścicieli aptek dzielimy też na farmaceutów i przedsiębiorców. Konflikty między nami wywołuje homeopatia i klauzula sumienia. Nie potrafimy jednym głosem zinterpretować zasad realizowania recept, kwestii promocji aptek i leków za 1 grosz… Jedność zdecydowanie nie jest naszą mocną stroną.

Czy tak skonfliktowana wewnętrznie społeczność jest w stanie osiągnąć cokolwiek w starciu z Ustawodawcą? Wydarzenia ostatniego tygodnia dały na to jednoznaczną odpowiedź - NIE! Mimo, że cel protestu był w interesie każdego farmaceuty – niezależnie od rodzaju apteki w jakiej pracuje – okazało się, że na apel Naczelnej Rady Aptekarskiej nie odpowiedzieli wszyscy. Posłuszeństwo władzom samorządowym jawnie wypowiedziały największe sieci – Dbam o Zdrowie i Mediq. Niedawno zwierzchnictwo NRA poddał w wątpliwość także Artur Dżagarow – właściciel sieci Super-Pharm i prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET – mówiąc, że „Naczelna Rada Aptekarska nie jest reprezentantem całego środowiska”.

Wiele osób uważa, że źródłem braku solidarności całego środowiska jest obecność w nim przedsiębiorców – nierespektujących szczególnego charakteru zawodu farmaceuty i sprowadzających apteki do zwykłych placówek handlowych. Od dokładnie 20 lat rozszerzają oni swoje wpływy przejmując kolejne apteki i konsolidując rynek. Jak do tego doszło? Oto krótka lekcja historii...

Kiedy w 1991 roku uchwalono w końcu Ustawę o Izbach Aptekarskich i zaczęto reprywatyzację polskich aptek, nowo powołani samorządowcy rozpoczęli starania mające zapewnić „apteki dla aptekarzy”. Przeciwnicy tego pomysłu podali go wtedy do Trybunału Konstytucyjnego, który ich uwagi uznał za uzasadnione. W roku 1999 Naczelna Rada Aptekarska ponownie podsunęła Ministerstwu Zdrowia pomysł, aby właścicielem apteki mógł być wyłącznie farmaceuta i to posiadający tylko jedną aptekę. Lobby przedsiębiorców skutecznie walczyło z tym projektem, ale ostatecznie po trzech latach udało się znowelizować przepisy po myśli NRA. Ale i tym razem trafiły one do Trybunału Konstytucyjnego, a to za sprawą Rzecznika Praw Obywatelskich… W roku 2002 zapis o możliwości otwierania aptek wyłącznie przez farmaceutów został usunięty pod pretekstem dostosowania polskiego prawa do wymogów Unii Europejskiej. Od tego czasu w polskich aptekach w zaskakującym tempie rozwinęły się mechanizmy sprzedaży, promocji i walki o pacjenta, które ostatecznie rozbiły i skonfliktowały polskich farmaceutów - programy lojalnościowe, leki za 1 grosz, gazetki promocyjne, grupy zakupowe itp.

Zatrważające jest obecnie to, że najbardziej jednomyślną i solidarną grupę, w ramach całej społeczności aptekarskiej, stanowią właściciele-przedsiębiorcy nie będący farmaceutami. Zrzeszeni w takich organizacjach jak PKPP Lewiatan czy Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET (skupiający ok 6 tysięcy aptek pod szyldami Super-Pharm, Dbam o Zdrowie, Mediq, Dr. Max, Euro Apteka, Farmacja Plus, Apteki Medyczne i inne), niewiele sobie robią z działań Naczelnej Rady Aptekarskiej i okręgowych Izb Aptekarskich niejednokrotnie wchodząc z nimi w otwarty konflikt.

Hasło „apteka dla aptekarza” można obecnie traktować jako mrzonkę.
Slogan powracający od 20 lat przy najróżniejszych wyborach (parlamentarnych i samorządowych), który w realnym świecie nie ma jednak szans się ziścić. Jego przeciwnicy z każdym rokiem rosną w siłę, przejmując rodzinne apteki i zwiększając swoje wpływy. Od tego stanu nie ma już powrotu. Jedynym sposobem na obronę polskiej farmacji, idei opieki farmaceutycznej i interesów magistrów oraz techników, wydaje się w tym momencie powstanie nowej organizacji reprezentującej interesy właśnie tych grup – szeregowych i fachowych pracowników aptek. Porozumienia niezależnego od skostniałych struktur samorządowych i stojącego w opozycji do PharmaNETu i Lewiatana.

Czy pracowników polskich aptek stać na taki krok?

Poparli:

Lidia Tuscher,
Karolina Buchwald-Sołowiej,
Emilia Trzaska,

Zaloguj się

Polityka prywatności serwisów grupy farmacja.net