Magister farmacji
Łukasz Waligórski
Offline
Farmaceuta i dziennikarz. Redaktor naczelny magazyny MGR.FARM i autor tekstów dla magazynów Diabetyk, Zdrowie, Playboy... Członek Naczelnej Rady Aptekarskiej VII kadencji.

Z dziennika FARMACEUTY - Dzieci w aptece

Dzieci to żywe złoto. Nie da się ich nie kochać. Swoim śmiechem, rozbrajającymi pytaniami i niewinnymi zabawami dają nam dorosłym radość, jakiej nie kupi się za żadne pieniądze. Z kolei dzieci w aptece to osobne zjawisko, o którym po prostu muszę napisać kilka słów…

Codziennie w aptece pojawiają się dziesiątki rodziców ze swoimi pociechami. Nie znam dokładnych statystyk, ale ośmielę się stwierdzić, że jest to druga najliczniejsza grupa pacjentów po emerytach i rencistach. Dzieci chorują nieustannie, toteż i ich rodzice stają się na jakiś czas stałymi bywalcami aptek. Tutaj syrop na kaszel, tam witaminki lub antybiotyk. Na preparaty dziecięce mamy przeznaczone osobne półki… baa… całe regały.

Żywiołowość dzieci sprawia, że ich obecność w aptece ma przeróżny przebieg. Niektóre cichutko i bojaźliwie wpijają się w nogę mamy, ledwie zwracając na siebie uwagę – zza wysokiej lady nieraz wcale ich nie widać. Z kolei inne dzieci śmiało ruszają na zwiedzanie apteki dotykając, liżąc, macając i rozbijając wszystko co napotkają na drodze. Towarzyszą temu najczęściej okrzyki, śmiechy i świdrujące mózg nawoływania: „Mamo! Mamo! Mamo!...” Ale czy można denerwować się z powodu małego dziecka, które kompletnie rujnuje nasz spokój wewnętrzny i rozprasza na wszystkie możliwe sposoby?

Niektóre apteki znalazły na to sposób tworząc w swoich izbach ekspedycyjnych „kąciki zabaw”. Postawienie w rogu małego krzesełka i stolika zasłanego najróżniejszymi zabawkami skutecznie przyciąga uwagę dziecka. Niektóre wręcz wyrywają się z wózków byle tylko móc się przez chwilę pobawić. Takie rozwiązanie bardzo pozytywnie oceniane jest przez rodziców, którzy mają chwilę spokoju na rozmowę z farmaceutą, podczas gdy dziecko potulnie zajmuje się sobą. Przy projektowaniu takiego kącika zabaw trzeba jednak pamiętać, że nierozważnie dobrana zabawka może wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Duże klocki lego, pluszaki, kolorowanki czy plastikowe samochodziki dają pewność bezpieczeństwa zabawy przez dzieci z każdej kategorii wiekowej.

Zadbanie o rozrywkę dla dzieci podczas ich pobytu z rodzicami w aptece nie pozostaje bez znaczenia dla wizerunku placówki. Dorośli wiedząc, że farmaceuci dbają o ich pociechy, służą fachową radą i tworzą sprzyjające warunki do wizyty dziecka w aptece, częściej do niej przychodzą i pocztą pantoflową robią najlepszą z możliwych reklam. Można zatem powiedzieć, że odpowiednie podejście do małego pacjenta może przynieść nie tylko komfort pracy ale i daleko idące korzyści dla apteki.

Istnieją też bardziej bezpośrednie sposoby wykorzystywania wizyt dzieci w aptece, które promują specjaliści od merchandisingu. Każdy rodzic wie, że kiedy dziecku spodoba się to co zobaczy w sklepie z zabawkami, nie ma sposobu żeby tego nie kupić. Do dziecka nie trafiają racjonalne argumenty i przekonywania – jedynie nasilają chęć posiadania zabawki i nierzadko prowadzą do krzyków, płaczu i rozpaczy. W końcu rozbrojony rodzic kupuje dziecku zabawkę ulegając błaganiom swojej pociechy. Podobny mechanizm funkcjonuje również w aptece. Wystarczy jedna przeszklona gablota, w której na wysokości wzroku dziecka umieścimy przeznaczone dla niego produkty (witaminy w wymyślnych, kolorowych pudełkach, plasterki Hello Kitty czy Marsjańskie Głosozmieniacze) a każde dziecko, które wejdzie do apteki będzie chciało je mieć.

Świat bez dzieci byłby ponurym miejscem. Mimo, że czasem potrafią dać nam nieźle w kość, to trudno wyobrazić sobie życie bez nich. Również w aptece…

Poparli:

Bożena Borsuk,

Zaloguj się

Polityka prywatności serwisów grupy farmacja.net