Magister farmacji
Krystian Janelt
Offline

"Gorzej jak w PRLu" czyli zbiór absurdów.

W sobotę byłem w pracy. Sytuacja, w której jestem (studia dzienne) sprawia, że w aptece jestem okazyjnie. Może właśnie to, że jestem weekendowym pracownikiem spowodowało, że nie do końca wpadłem w rutynę, codzienną monotonię i swoisty kierat, i wydaje mi się, że może przez to bardziej odczuwam zmiany jakie zaszły w nowym roku. Tytuł dzisiejszego bloga jest cytatem pacjenta, z którym rozmawiałem podczas pracy.
Na tej stronie i nie tylko pojawiło się wiele negatywnych opinii na temat nowych ustaleń "ustawy"generalnie w związku z karami. Może dlatego, że jeszcze nie mam tytułu mgr i nie podpisuję umowy z NFZ sprawa kar mnie bezpośrednio nie dotyczy. Niemniej jednak nowe ustalenia budzą we mnie uczucie rozczarowania. To, że była potrzebna zmiana dotycząca refundacji pozostaje według mnie rzeczą bezsprzeczną. Jednak politycy, na których również ja głosowałem zrobili to w najgorszy z możliwych sposobów ( oddając głos na tą formację polityczną liczyłem, że będą nadal prowadzić politykę bezkonfliktową, a wszelkie ustawy będą wprowadzane rozsądnie - w końcu mieli już jakieś doświadczenie - tym czasem okazało się zupełnie inaczej). Ilość idiotycznych zmian trudno jest zliczyć. Choćby to, że WOŚP działający pod patronatem prezydenta nie będzie mógł wydać zebranych pieniędzy na określony cel. Stażyści w zasadzie oprócz robienia kawy aktualnie nie mogą nic innego robić w aptece (czym kierował się ktoś kto to ustalał? w jaki inny sposób stażysta ma się nauczyć pracy w zawodzie??). Najbardziej zaś dotyka mnie to, że cała odpowiedzialność za ustawę refundacyjną zarówno finansową jak i moralną my ponosimy. Dodatkowo nowa ustawa nadaje szereg nowych wytycznych dla recept. Myślę, że to jest najbliższy mi absurd. Wyjaśnienie pacjentowi dlaczego kilka tygodni temu kupował w tej cenie, a teraz kilkakrotnie drożej albo że recepta jest nieprawidłowo wypisana (choć w innej aptece realizują te recepty) jest nie lada gratką.
W tym wszystkim kryje się spora doza rozczarowania. Podejmując decyzję o pracy w tym zawodzie kierowałem się wysokim poziomem kultury osobistej i inteligencji w tej grupie zawodowej. Teraz dzięki regulacjom prawnym praca sprowadza się do sprawowania pieczy urzędniczej nad poprawnie wydawanymi receptami. Myślałem, że sytuacje absurdalne t.j. brak literki /cyferki w kratce na blankiecie, które powoduje odesłanie pacjenta z kwitkiem, pozostały gdzieś w minionej epoce i możemy je tylko poobserwować w filmach Barei. Sprowadzenie do tego poziomu mojej pracy mocno rzutuje na stan sumienia. Myślę, że wiele sytuacji z dzisiejszego życia przeciętnego aptekarza przerosłoby wyobraźnię tego słynnego reżysera. Pomimo całej transformacji ustroju w naszym państwie, jesteśmy świadkami uwstecznienia.
Jedynym rozwiązaniem jest stanowczy protest. Musi być on wystarczająco "paraliżujący", żeby odnieść jakikolwiek skutek. Uważam, że przyzwyczajeni do spokojnej pracy w aptece ciężko będzie sobie wyobrazić siebie skandującego z transparentami. Ale w końcu chodzi o nasze wspólne lepsze jutro, spokój sumienia wobec pacjentów no i o to, żeby nie stawać się na co dzień bohaterami absurdów rodem z komedii PRLu. Żeby bardziej zadziałać na wyobraźnię załączam link do fragmentu z jednego z filmów:

http://www.youtube.com/watch?v=q9ut3jdWBVc

Poparli:

Lidia Tuscher,
Barbara Starakiewicz,
Rafał Śliwa,
Małgorzata Stankiewicz,

Zaloguj się

Polityka prywatności serwisów grupy farmacja.net